Komiksowy boom
 
Komiks w Polsce wraca do łask, czego dowodem jest trwający od dwóch lat boom na rynku komiksowym.
Nakłady tytułów komiksowych powoli przekraczają nakłady tytułów książkowych i należy się spodziewać pogłębienia tej tendencji.
 

Tradycyjna forma sprzedaży komiksów posiada ograniczony zasięg, głównie z racji niewielkiej ilości księgarń, które oferowałyby swym klientom komiksy. Stwarzając możliwość zamówienia przez internet praktycznie wszystkich tytułów w jedym sklepie, ułatwiamy miłośnikom komiksu zarówno zakup nowości jak i uzupełnienie kolekcji bez konieczności długotrwałych poszukiwań.

Internetowy Sklep Komiksowy jest księgarnią specjalistyczną, dlatego też oferuje obecnie największy na rynku wybór komiksów wydanych w naszym kraju. Wszystkie pozycje antykwaryczne są co najmniej dobrej jakości. Wysyłka odbywa się za pośrednictwem Poczty Polskiej.

Internetowy Sklep Komiksowy znajduje się na stronie www.komix.com.pl i został stworzony dzięki współpracy z agencją internetową exstudio.pl

   
Autor: B. Sypień  
   

 
 

Pierwsze Warszawskie Spotkania Komiksowe

W sobotę w Centrum Edukacyjno-Kulturalnym "Łowicka" przy Łowickiej 21 odbędzie się pierwsza duża impreza komiksowa w stolicy - Warszawskie Spotkania Komiksowe.

Przełomowy 1999

- Boom na komiksy zapoczątkowało wydanie jesienią 1999 roku 20 odcinka Thorgala "Piętno wygnańców" wznawiającego ukazywanie się tej serii. Od tamtej pory na rynku pojawiło się mnóstwo tytułów, a wydawnictwa takie jak Egmont i Siedmioróg, które dotąd nie zajmowały się w dużym stopniu branżą komiksową, zaczęły regularnie wypuszczać nowe serie - twierdzi Michał "Docent" Maranda z niezarejestrowanego Zrzeszenia Miłośników Komiksu. - Ważnym wydarzeniem było też wydanie antologii polskiego komiksu podsumowującej dorobek młodych rysowników debiutujących w latach 90.

Po wielu chudych latach można wreszcie kupić albumy - "Thorgal", "XIII", "Yans", "Sioban" czy "Alvin Norge", poza tym magazyny komiksowe - "Produkt", "Znak", "Krakers", "AQQ", "Arena Komiks" czy "Świat Komiksu". Wyraziście rysuje się także nurt komiksu alternatywnego z takimi tytułami, jak "Zakazany owoc", "Przygody braci Kowalskich", "Likwidator" czy komiksami rysownika o pseudonimie Prosiak. Wydawani w czasach PRL "Czterej pancerni i pies", "Janosik", "Kapitan Żbik" osiągają rekordowo wysokie ceny. Klasą samą dla siebie są nieśmiertelni "Tytus, Romek i A'tomek".

http://www.zielonysklep.eu/chocolate-slim-szybko-pozegnaj-zbedne-kilogramy/ Poznaj nową metodę!
http://www.zielonysklep.eu/chocolate-slim-szybko-pozegnaj-zbedne-kilogramy/

Na rynku dominują artyści młodego pokolenia, których jeszcze do niedawna można było spotkać jedynie w gazetach młodzieżowych. Od kiedy pojawiły się magazyny komiksowe narzucili ton przebiegowi wydarzeń.

- Elitę tworzą komiksowe tandemy Rafał Skarżycki - Tomasz Leśniak z "Jeżem - Jerzym", Krzysztof Gawronkiewicz - Dennis Wojda z serią "Mikropolis", Robert Adler - Tobiasz Piątkowski z komiksami sensacyjnymi. Wyrazistą postacią jest Przemysław Truściński, który nie tylko rysuje komiksy, ale też aktywnie współorganizuje imprezy komiksowe - mówi "Docent".

Impulsem, który podziałał integrująco na środowisko miłośników obrazkowych historyjek, było przeniesienie Centrum Komiksu do większego lokalu przy alei Niepodległości 154. Tutaj co czwartek o godz. 19 zaczął spotykać się komiksowy klub dyskusyjny. Z czasem wyłoniło się z niego niezarejestrowane jeszcze Zrzeszenie Miłośników Komiksu.

Nareszcie konwent

Pierwsze konwenty komiksowe, czyli spotkania fanów, twórców i wydawców, odbyły się w 1990 r. w Kielcach i Łodzi. Potem co roku była już duża impreza - ostatnio nawet rangi międzynarodowej. W Warszawie, poza minikonwentem zorganizowanym dwa lata temu z okazji promocji filmu "Blade", nie działo się nic.

W końcu zaczęły pojawiać się specjalistyczne sklepy z komiksami, pierwsze było Centrum Komiksu przy Grójeckiej.

- Na pomysł zorganizowania imprezy komiksowej w Warszawie wpadliśmy w sierpniu zeszłego roku - mówi Robert Walma ze sklepu Centrum Komiksu. - Wybraliśmy jeden z największych domów kultury w stolicy. Spodziewamy się, wielu fanów - opowiada Robert Walma.

Warszawskie Spotkania Komiksowe zaczynają się w sobotę o godz. 9 i potrwają do ok. 19. Na 20 stoiskach będzie można kupić nowości (m.in. mający swoja premierę na WSK nowy odcinek Thorgala "Błękitna Zaraza") i białe kruki. Z fanami spotkają się rysownicy Bogusław Polch, Tadeusz Baranowski, Przemysław Truściński, Robert Adler, Krzysztof Gawronkiewicz i inni.

Będzie konkurs wiedzy o komiksie i wystawy prac rysowników komiksów, zarówno tych już uznanych, jak i stawiających pierwsze kroki. Interesująco zapowiada się spotkanie z Tomaszem Kołodziejczakiem z firmy Egmont i dyskusja panelowa z udziałem wydawców albumów i magazynów komiksowych na temat perspektyw rozwoju komiksu w Polsce.

Organizację Warszawskich Spotkań Komiksowych sfinansowało Centrum Komiksu przy pomocy członków ZMK i rysowników, którzy wezmą udział w WSK. W planach jest zorganizowanie jesienią ogólnopolskiego zlotu miłośników Thorgala, ruszył też sklep internetowy pod adresem www.komix.com.pl.

Alex Kłoś

do góry

 

 
Magazyn ESENSJA
Warszawskie Spotkania Komiksowe
czyli KOMIKS w Wielkim Mieście
 

Warszawskie Spotkania Komiksowe zorganizowano w stolicy po raz pierwszy. Na miejsce wydarzenia wybrano Dom Kultury Łowicka, który jak na warszawskie standardy położony jest w centrum, a dojazd tam z Dworca Centralnego stosunkowo prosty. Niestety DKŁ jest położony nieco w głębi osiedla, także osoby niezorientowane mogły mieć problem ze znalezieniem go. Wprawdzie rozwieszono kilka plakatów wskazujących kierunek, ale były one naprawdę nieliczne.

Oczywiście jak to bywa przy tego typu okazjach, żelaznym punktem programu była giełda kolekcjonerska, na którą przeznaczono jedną z dwóch sal przewidzianych na całą imprezę. Spośród wydawniczych "gigantów" swoją ofertę zaprezentował Egmont, Waneko, Jupi Direct, a także mniejsi wydawcy magazynów takich jak "AQQ", "Produkt", "Krakers", "Arena Komiks" czy "KKK". Oczywiście można było także uzupełnić swoje braki w archiwalnych komiksach wydanych niegdyś w Polsce, na przykład na stoisku Centrum Komiksu z Warszawy. Nie zabrakło także dosyć bogatej oferty tytułów zagranicznych, pochodzących głównie z Francji oraz zza wielkiej wody. Ceny niestety kosmiczne. Jeśli chodzi o premiery komiksowe, to udało mi się wyłowić raptem nowy numer "KKK", "AQQ" oraz pierwszy numer komiksu z nowej serii "Alvin Norge" p.t. "Piekło@Zcom", wydany niedawno przez Siedmioróg, które to wydawnictwo o dziwo nie pojawiło się na WSK. Z tego co udało mi się dowiedzieć Siedmioróg nie prowadzi specjalnej polityki odnośnie komiksu.

Wraz z giełdą, w jednym pomieszczeniu zaprezentowano wystawę prac komiksowych. Były to raczej znane komiksy, autorów, którzy swój debiut mają już dawno za sobą. Zastosowanie takiego klucza przy doborze prac spowodowało, że poziom wystawy był naprawdę wysoki. Znalazły się tam między innymi komiksy Przemysława Truścińskiego, Krzysztofa Gawronkiewicza do scenariuszy Denisa Wojdy, Roberta Adlera do scenariuszy Tobiasza Piątkowskiego i wielu, wielu innych. Niestety umieszczenie giełdy i wystawy w jednym pomieszczeniu, podyktowane zapewne względami finansowymi, zdecydowanie nie wyszło tej drugiej na dobre. Tłum kupujących stłoczonych wokół stoisk z komiksami skutecznie uniemożliwiał dopchanie się do galerii (z drugiej strony dało to obraz rzeczywistego zainteresowania; nie znaczy to jednocześnie, że galerii nikt nie oglądał). Dopiero grubo po południu, kiedy atak kolekcjonerów nieco osłabł, można było względnie spokojnie przejrzeć prezentowane plansze.

Ogromne zainteresowanie giełdą, której otwarcie poprzedziło otwarcie Warszawskich Spotkań Komiksowych, opóźniło ową oficjalną inaugurację o jakieś pół godziny. Trudno cokolwiek inaugurować do pustej sali. Już wkrótce jednak sala się wypełniła, w dużej mierze fanami Przemysława Truścińskiego, z którym spotkanie przewidziano jako pierwsze w programie.

Przemysław Truścińki występował na WSK w podwójnej roli: gwiazdy-rysownika oraz organizatora imprezy, który włożył w nią dużo energii i pracy. Przemek mówił o swojej pracy w agencji reklamowej, o komiksach tworzonych na zamówienie oraz takich, które powstają z czystej przyjemności rysowania. Stwierdził, że traktuje komiks jako swojego rodzaju narzędzie, dzięki któremu może opowiadać konkretne historie i że nie wierzy w teorie w stylu: komiks to plansza podzielona na tyle i tyle kadrów itp. Nie uniknął także pytań o projekt "KRON'a".

Zaraz po nim wystąpił Bogusław Polch, który wraz z Przemkiem pracował przy tworzeniu "KRON'a". Mistrz Polch zdradził, że wydawnictwo publikujące "KRON'a" zawiesiło swoją działalność, a nie zostało zlikwidowane, tak że istnieje szansa na pojawienie się kolejnych części magazynu. Przy okazji wspomniał o tym, że zarówno wymieniony magazyn, jak i inne jego prace były w Polsce fatalnie wydawane, ale ma nadzieję na wznowienie ich we właściwej postaci. W związku ze zbliżającą się premierą filmu fabularnego "Wiedźmin" przewiduje ponowne wydanie wszystkich części swojego komiksu, opartych na opowiadaniach Andrzeja Sapkowskiego. Ponadto zapowiedział kontynuację przygód Funky'ego Kovala, jak to określił "nowych i dramatycznych". Bogusław Polch wyraził także swoje zdanie na temat młodego polskiego komiksu. Uważa, że drzemie w nim ogromny potencjał, ale ma on w dużej mierze charakter undergroundowy, a bez oficjalnego rynku komercyjnego, taki komiks nie może istnieć. W tym punkcie w zadziwiający sposób zgodził się z Grzegorzem Rosińskim.

Kolejnym punktem programu był konkurs komiksowy prowadzony przez Marcina Lorka oraz Pawła Nurzyńskiego, pod wspólnym patronatem Serwisu Komiksowego (http://www.serwis-komiksowy.pl/) oraz Esensji. Zgłoszenia do konkursu zbierano prawie do momentu jego rozpoczęcia. Z chętnych do udziału wyłoniono pięciu śmiałków, którzy dzielnie stanęli w szranki. Odnośnie poziomu jedno można powiedzieć na pewno: pytania nie były tendencyjne. Dlatego momentami miałem wrażenie, iż uczestnikom chyba bardziej odpowiadałby konkurs w stylu audiotele, tym bardziej, że z widowni częściej padały poprawne odpowiedzi. Niemniej jednak wyłoniono zwycięzcę, który zszedł z placu boju ze stertą komiksów ufundowanych przez różnych sponsorów. Pozostali uczestnicy również nie mogli poczuć się rozczarowani, ponieważ zostali objuczeni niemniejszymi kupkami komiksów.

W chwilę po zakończeniu konkursu komiksowego rozpoczęło się spotkanie z Tomkiem Kołodziejczakiem, który opowiadał o planach wydawniczych Egmontu. Otóż jeszcze przed wakacjami ma się ukazać na polskim rynku "Hellboy", natomiast na jesieni pierwszy western Grzegorza Rosińskiego. Pochodzące z tego komiksu plansze prezentował on w Łodzi na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu. Ponadto w kalendarzu wydawniczym Egmontu znajduje się pierwszy tom "Szninkla" w kolorze, wznowienie kilku "Thorgali" oraz "Gail" - komiks Piotra Kowalskiego opublikowany w "Świecie Komiksu"#21. Jak dowiedziałem się z rozmów kuluarowych, Egmont planuje także wydanie "Kajtka i Koka w kosmosie", prawdopodobnie w postaci jednego grubego albumu o objętości około 600 stron, w kolorze i twardej okładce.

Gościem WSK był także Tadeusz Baranowski, jeden bardziej znanych rysowników polskich tzw. starszego pokolenia. Mówił głównie o swoich inspiracjach, złych doświadczeniach z pracą na rynku komiksowym za granicą, gdzie ograniczano jego swobodę wypowiedzi narzucając pewne rozwiązania fabularne i rysunkowe. Nie chciał tam także zmuszać się do rysunku realistycznego, ani kontynuowania niekończącej się serii po innym rysowniku. Wspominał także o pracy dla agencji reklamowej oraz o komiksach tworzonych na zamówienie konkretnych firm, z których nie jest zadowolony, a które ponadto w dużej mierze nie są skończone, ponieważ klient porzucił pomysł.. Kilka słów poświęcił także na komiksy, nad którymi pracuje obecnie. Starym zwyczajem Tadeusz Baranowski na spotkanie z fanami przyniósł reklamówkę komiksów, które, jak stwierdził, są już ostatnimi, jakie wydobył z czeluści swojej pracowni. Natomiast publiczność, starym zwyczajem, o mały włos nie zniosła autora ze sceny. Oczywiście, podobnie jak w przypadku Bogusława Polcha, nie obyło się bez podpisywania albumów.

Kulminacyjnym punktem programu był tzw. "układ warszawski" lub "blok warszawski", w którym wystąpili twórcy młodego pokolenia pochodzący ze stolicy. Celem spotkania było sprawdzenie, ile warszawscy autorzy mają ze sobą wspólnego i czy można mówić o warszawskiej szkole komiksu. Gośćmi spotkania byli Krzysztof Gawronkiewicz i Denis Wojda, autorzy pasków z serii Miasteczko Mikropolis, Robert Adler i Tobiasz Piątkowski, znani z sensacyjnych komiksów publikowanych w "Resecie" oraz Tomasz Leśniak i Rafał Skarżycki, twórcy Jeża Jerzego. W ostatniej chwili blok warszawski uzupełnili Tomasz Niewiadomski oraz Marek Adamik. Wszyscy uczestnicy wyczerpująco i z humorem odpowiadali na pytania, które padały zarówno ze strony prowadzących, jak i z widowni. Mogliśmy się na przykład dowiedzieć, że twórców Mikropolis inspiruje język niemiecki, a szczególności niemieckie nazwiska. Denisa Wojdę inspiruje autobus oraz drybling Krzysztofa Gawronkiewicza. Warto tutaj dodać, że spotkaniu przyglądały się żona oraz córka (ośmiomiesięczna Zoja) tego rysownika. Roberta Adlera inspiruje konstruktywna krytykaze strony Tobiasza Piątkowskiego oraz świeże powietrze i spacery. Zgromadzeni twórcy opowiadali także o początkach zainteresowania komiksem oraz o sytuacji komiksu na rynku polskim. Obecnie większość ich prac robiona jest na zamówienie, często agencji reklamowych, w których pracują. Nie ma dużych i poważnych wydawców, ale grunt to robić to, co się lubi. Bogata tematyka oraz ilość uczestników spotkania spowodowała, że ta część programu nieco się przeciągnęła.

Z powodu upływającego czasu oraz przesunięć w programie, a także malejącej frekwencji na widowni, nie odbył się panel dyskusyjny p.t. "Artystyczne, kulturowe i rynkowe perspektywy rozwoju komiksu w Polsce". Na decyzję organizatorów wpłynął także fakt, że spory zakres tej tematyki pojawił się podczas "układu warszawskiego". Zamiast tego od razu przystąpiono do prezentacji multimedialnych.

Na pierwszy ogień poszedł krótki film animowany o Jeżu Jerzym, przygotowany przez twórców Kolczastego (Tomek Leśniak udzielający głosu Joli, dziewczynie Jeża, powala!). Film powstał na kanwie historii opublikowanej między innymi w wydanej w ubiegłym roku przez Egmont "Antologii Komiksu Polskiego". Oprócz tego pokazano także kilka krótkich, animowanych parodii znanych filmów, przygotowanych przez wspomnianych autorów dla kanału HBO. Zaraz po tym nastąpiła emisja pełnometrażowego filmu "Heavy Metal" z 1981 roku, powstałego na kanwie komiksów publikowanych w magazynie o tym samym tytule. Do końca filmu zostało naprawdę kilka osób.

Przez cały czas trwania Warszawskich Spotkań Komiksowych czynna była kawiarenka w holu DKŁ, gdzie można było napić się, posilić i podyskutować na komiksowe tematy. Tak też uczyniło wielu uczestników oraz mniej lub bardziej znanych twórców. Trzeba przyznać, że owa kawiarenka była bardzo istotnym elementem imprezy, który tworzył specyficzny klimat. Podkreślam to z całą mocą, ponieważ jest to coś, czego brakuje mi na festiwalach łódzkich. Miejsca, gdzie przy jednym stoliku można spotkać Bogusława Polcha, przy drugim Roberta Adlera, przy trzecim Jerzego Szyłaka, do których można zwyczajnie podejść, zamienić słowo lub poprosić o autograf. Całości dopełniali krążący w holu Superhipernescafemani, którzy częstowali kawą na koszt jednego ze sponsorów, a której moje umęczone długą podróżą i ilością wrażeń ciało wchłonęło chyba z pięć.

Organizatorzy zadbali także o obecność mediów na WSK. Po DKŁ kręcili się reporterzy TVP oraz kilku radiowców. Materiał filmowy pokazano w Wiadomościach jeszcze tego samego wieczora oraz w magazynie kulturalnym Pegaz, w niedzielę 1 kwietnia.

Ogólnie WSK można uzanć za niezwykle udane. W programie Pegaz określono je jako "pierwsza impreza komiksowa w Polsce z prawdziwego zdarzenia", co, mimo iż trochę przesadzone, nie jest zupełnie pozbawione racji. Myślę, że ilość odwiedziających DKŁ przeszła oczekiwania organizatorów. Dzięki temu mogliśmy usłyszeć deklaracje o ponownym spotkaniu za rok. Krótki, acz dosyć bogaty program zraealizowano sprawnie, bez niedociągnięć, mimo kilku opóźnień. Ogromna rzesza fanów stłoczonych w pomieszczeniu giełdy pokazuje, że zainteresowanie komiksem w Polsce ciągle rośnie.

Po części oficjalnej Warszawskich Spotkań Komiksowych, która zakończyła się około godziny 20:00, nastąpiła część nieoficjalna, na którą organizatorzy, głównie osoby związane z Centrum Komiksu, zaprosili nielicznych, pozostałych na placu boju uczestników. Impreza miała miejsce w barze Troll, gdzie organizatorzy (pozdrowienia dla Andrzeja :-) dbali o to, żeby gościom nie zabrakło ni jadła, ni napoju (głównie napoju :-). Przybyło tam niezwykle oryginalne towarzystwo, w postaci jednej Ryby, dwóch Jeży, jednego Naczelnego, dwóch zrzeszonych Krasnoludów, jednego Docenta, przyszłego Doktora, jednego Nurka, Bardzo Znanego Rysownika oraz kilku Organizatorów, Miłośników i Krytyków. A i ja tam byłem, miód i wino piłem, a to co sam widziałem, tutaj wam opowiedziałem.

Warszawskie Spotkania Komiksowe
24 marca 2001
Dom Kultury Łowicka


Designed by exstudio.pl
strona glowna wiadomosci